<<

 

Mężczyzną być...
Anna Mentlewicz i Ewa Żeromska

Mężczyzną być... -
fragment książki "Mężczyzna rozwiedziony i w nowym związku"

A: Zastanawiam się jak to jest. Dojrzały mężczyzna przeżył zauroczenie, doprowadził do rozwodu, bo zachłysnął się młodością jako pięćdziesięciolatek i co dalej? Czy rzeczywiście jest szczęśliwy? Czy nie zastanawia się, że zniszczył coś ważnego, że jego bliscy cierpią? Czy nie słyszy słów krytyki pod swoim adresem?
E: Krytyka go nie obchodzi, zwłaszcza rodziny, dawnych znajomych i przyjaciół. On często się od nich odcina i to nie dlatego, że go krytykują, ale dlatego, że oni należą do dawnego życia. W nowym, ,,młodym'' życiu nie ma dla nich miejsca, więc ich zdanie nie ma żadnego znaczenia. Liczą się nowi ludzie, rówieśnicy nowej żony, z którymi on chce się utożsamiać i których przychylność chce zyskać. A refleksje na temat cierpienia kogokolwiek... Gdyby były to najpewniej nie doszłoby do rozwodu.
A: A nie lepsza byłaby operacja plastyczna albo zmiana trybu życia w ,,starym związku'', jeśli już tak bardzo niektórym facetom zależy na tym, żeby się odmłodzić?
E: Nie, bo lifting albo rowerowa wyprawa niczego tak naprawdę nie zmienią, ani niczego nie udowodnią. Z gładką buzią budzi się w tym samym łóżku, obok tej samej kobiety, idzie do tej samej łazienki i w ogóle wszystko jest tak samo. Nic go nie podnieca, nie stymuluje...
A: Czy to jednak nie prościej w tym starym mieszkaniu wszystko przemeblować... albo... podpalić wszystko i zacząć od początku?
E: Pewnie prościej, ale obawiam się, że myślisz jak kobieta nie jak mężczyzna. Przecież jemu nie chodzi o to, żeby się narobić, ale żeby jeszcze raz stać się młodym mężczyzną i przeżyć twórczą namiętność. On chce czuć, że jego ciało wzbudza pożądanie, a nie poczuje tego przy kobiecie, z którą spędził wiele lat. Nawet jeśli podłożą bombę pod swój dom.