<<

 

Kobietą być...
Anna Mentlewicz i Ewa Żeromska

Czasami nasze życie przypomina równanie z co najmniej jedną niewiadomą.
Nie zawsze od razu udaje nam się znaleźć ów „X” lub „Y”- oczekiwane rozwiązane.
Autorki przedstawianej tu książki poznały w życiu wiele niewiadomych. Część z nich udało im się rozwiązać, nad innymi „Iksami” i „Igrekami” wciąż się zastanawiają.
Znane osoby o medialnych osobowościach - ale i przede wszystkim: dojrzałe i mądre kobiety - nie boją się mówić: „teraz nie wiem, ale będę próbować”.
Książka, która jest jak połówki tej samej całości. Skupia w sobie - jak w soczewce - wiele życiowych prawd. Mówi przecież o „dwóch połówkach” - dwóch częściach tego samego świata: kobietach i mężczyznach. Wzajemnie dla siebie fascynujących, ale i często wzajemnie dla siebie nieodgadnionych.
Czy stanowią oni w tej łamigłówce wartości odrębne, czy raczej zbiory tożsame?
Jakkolwiek by nie było, istnieje część wspólna tej mozaiki.
Miłość.

Emily Dickinson napisała kiedyś, że „Miłość jest wszystkim co istnieje. To wszystko, co o niej wiemy...”
Nie wiem, czy po przeczytaniu tej książki będziemy wiedzieć więcej, ale za to na pewno będziemy na ten szczególny temat potrafili „nie wiedzieć świadomie”. Nie będzie to jednakże oznaczać ucieczki.
Spotka nas raczej miłe uczucie przyzwolenia drugiej płci na jej specyfikę, jej odrębność.
Żadna z części tej książki nie jest bowiem „instrukcją obsługi płci przeciwnej”.
To raczej przewodnik po nas samych. I dobrze, bo przecież rozumienie innych powinno zaczynać się od rozumienia siebie.

Autorki nie boją się zdań i stanowisk przeciwstawnych sobie. Są odważne. Są prawdziwe.
W lekkiej - miejscami nawet humorystycznej formie - opowiadają nam o relacjach kobiet
z kobietami, mężczyzn z mężczyznami oraz o „walce płci obojga”.
Dlaczego miłość jest tak szczególnym stymulatorem?
Z czym łatwiej żyć: poczuciem winy, czy poczuciem krzywdy?
Co daje nam „nabyta przez związek pieczątka”: żona, mąż?
Czy potrafimy cieszyć się z własnej tożsamości, własnej płci? Wreszcie, czy można kochać za bardzo?
Czy potrafimy ze sobą rozmawiać, czy prowadzimy dwa sprawne, choć tematycznie odrębne monologi, czy mamy jeszcze szansę na wartki, potoczysty dialog?

Rozmowa Autorek porywa nas w dyskurs emocjonalnych szelestów, czasem powala nam znaleźć w nas samych nie tylko znaki zapytania, ale i sporo wykrzykników.
Błyskotliwa wymiana refleksji na temat prostych prawd, dodatkowo „unaoczniana” jest scenkami jakby wprost wziętymi z życia.
Kto przeczyta, zrozumie, że nie należy obawiać się braku rozwiązań w naszych życiowych „równaniach”.
Ich brak tak naprawdę jest tylko pozorny.
Dlaczego ?
Przeczytajcie tę książkę - a sami zobaczycie.

Justyna Tawicka